Aung San Suu Kyi,
laureatka Pokojowej Nagrody Nobla z 1991 roku
Aung San Suu Kyi:
"Please use your liberty to promote ours."
--------
"Skorzystajcie z waszej wolności by wspierać naszą."
Aung San Suu Kyi jest w areszcie domowym 1810 dni
(od aresztowania 30 maja 2003)
Linki
 The Burma Campaign UK
 US CAMPAIGN FOR BURMA
 Online Burma Library
 Democratic Party for a New Society
 The Campaign to Liberate Freedom
 Kontynent Warszawa
 Amnesty International
 Burning Burma

 About Us

 Solidarność
 Polsko
-Birmańska
[logo] Polish Burma 
Solidarity 
Czym jest SPB?O BirmieO Aung San Suu KyiWiadomości z BirmyKampanie/wydarzeniaPrasa
strona główna  >  Zeznania dezertera z armii birmańskiej

Zeznania dezertera z armii birmańskiej, który zgłosił się do bazy Majora Bo Thun Maung Shwe z KNU (Karen National Union).

07.08.2006 r.


Drugi sierżant: Ye Yint Ko, oddział II piechoty 956, dywizja 956.
Numer żołnierza: T/330929
Wiek: 18 lat
Adres: 100, Mingala street, dystrykt Mingala, miasto: Aun Pan Myo, powiat Ywangan, stan Szan.
Narodowość: Szan.
Religia: Buddyzm
Data przyjęcia do wojska: 1997 r., wiek – 9 lat, miejscowość Thein Ni.
Trening: - 4,5 miesiąca - uzycie broni krótkiej, samoobronę, zakładanie min, atak.
Data dezercji: – 04.02.2006 r. z Taungu, bazy Tei Pu.
Broń posiadana: MA (1), 240 sztuk amunicji.

Mój ojciec miał warsztat samochodowy i duży ogród, do uprawy warzyw zatrudniał dziesięciu robotników. Gdy miałem dwa lata poszedłem do przedszkola, a od piątego roku życia chodziłem do szkoły w Aun Ban. Gdy miałem dziewięć lat i chodziłem do szóstej klasy, siedziałem pewnego wieczoru z kolegami w herbaciarni. Zrobiło się późno. Miałem rower i odprowadziłem jednego z kolegów do domu. Była już 21.30 i bałem się wrócić drogą, którą przyjechałem, pojechałem więc inną, drogą przez bazę wojskową. Zatrzymali mnie wartownicy, którzy poradzili mi, żebym nie jeździł po ciemku i przenocował u nich w bazie. Następnego dnia o piątej rano przyjechał oficer i kazał mi wsiąść z rowerem do samochodu. Myślałem, że odwiozą mnie do domu, ale zabrali mnie do bazy wojskowej nr 956, do pułkownika Khin Hlaing. Płakałem, bo chciałem wrócić do domu, ale pułkownik powiedział, że mogę jedynie wybierać, czy chcę iść do wojska, czy do szkoły wojskowej. Odpowiedziałem więc, że do szkoły.

Najpierw mieszkałem dwa miesiące u pułkownika, a później w barakach, gdzie pomagałem w kuchni. Chodziłem do szkoły wojskowej, był tam dział transportowy. Przywieźli jeszcze dwudziestu chłopców takich jak ja. Najmłodszy miał 8 lat, inni byli w wieku 13-14 lat. Nieregularnie pułkownik dawał nam kieszonkowe 500 kyat 3-4 razy w miesiącu, nieregularnie. Była to Budowlana Szkoła Wojskowa. Nauczycielami byli wojskowi z rodzin oficerskich. Inni uczniowie również pochodzili z rodzin wojskowych. Oni cieszyli się w szkole normalnymi swobodami, nasza dwudziestka – nie. Podczas 5-miesięcznych wakacji, oni wracali do domów, a my mieliśmy przymusowy obóz wojskowy i trening. W siódmej klasie miałem trening 4,5 miesięczny. Uczyliśmy się minowania terenu i obsługi broni. Angielskiego nie znam, nie uczyli nas. Po treningu dostałem swój numer żołnierza i mieli nam płacić 10 tys kyatów miesięcznie, ale nasze pensje zabierał pułkownik, mówiąc, że to on wysłał nas do szkoły, a poza tym daje nam kieszonkowe. W dziewiątej klasie nie zdałem. Pułkownik stwierdził, że się nie nadaję do nauki i wysłał mnie do wojska.

Pierwsze działania wojenne, w których uczestniczyłem, odbyły się w stanie Szan. Przechodziliśmy przez Lashio. Zawsze towarzyszyli nam więźniowie, kryminaliści jako tragarze dźwigający nasz sprzęt. Była to Dywizja 66 piechoty, oddział 57.

Doszliśmy do dużej wioski etnicznej Szanów. Spotkaliśmy jakiegoś Szana i kapitan zapytał go o drogę. Ten nie mówił po birmańsku. Kapitan nie miał do niego zaufania, pobił go, a następnie zabił. Poszedł też do wioski i poszukał jego rodziców. Ojciec zmarłego miał dwóch braci i jedną siostrę. Kapitan stwierdził, że bracia mogą współpracować z buntownikami i zabrał ich ze sobą jako tragarzy.

W wiosce mieli pola ryżowe, zbliżały się żniwa. Kapitan kazał zniszczyć ich pola. Chłopi płakali i błagali, żeby tego nie robić. Kapitan kopał ludzi i trzech mężczyzn wziął ze sobą. Były tam miny. W całej akcji zginęło nas około 280 osób, a 90 było rannych, wśród nich również tragarze, którzy wysyłani byli zawsze jako pierwsi na nowym terenie.

Gdy wróciliśmy do bazy, dostaliśmy miesiąc wolnego. Mogłem wrócić do domu. Rodzice mnie nie poznali.

Po miesiącu wróciłem do bazy i skierowali mnie znów do akcji. Poszliśmy do tej samej wioski, tam nocowaliśmy. Stacjonował tam oddział. Zjedliśmy kolację. Ja i mój kolega Aung Zaw zostaliśmy wyznaczeni do pełnienia warty, ale nie dali nam broni. Pułkownik powiedział, żebyśmy wzięli broń, co zrobiliśmy, ale kapitan Min Shwe, gdy to zobaczył zaczął nas bić i wybił Aung Zaw jedno oko. Felczer dał nam lekarstwa. Ja musiałem iść na wartę. Byliśmy w pobliżu buntowników Szan. Szanowie minowali swoje tereny. Nasi przełożeni kazali czyścić teren żołnierzom, którzy odbywali karę, a także tym, którzy próbowali uciec i zostali złapani. Ustawiali ich w szeregu i kazali posuwać się do przodu, ścinając trawę. Za nimi jechały ciężarówki, żeby nie mogli uciec. Raz miny wybuchły, trzy osoby zginęły – sam widziałem. Bałem się próbować ucieczki.

Dotarliśmy do małej wioski Szanów. 200 metrów od wioski stały dwie chaty na polu ryżowym. Obok płynęła mała rzeczka, ok. 50 m od drogi. Gdy przechodziliśmy, kąpała się w niej 20-letnia kobieta. Sierżant Ko Naing, lat ok. 40, podszedł do niej i zgwałcił ją na naszych oczach. Ona później próbowała uciekać, ale zastrzelił ją z pistoletu. Przywiózł zwłoki tej kobiety do kapitana i powiedział, że zabił ją przez pomyłkę. Prosił o wybaczenie. Kapitan jako karę wyznaczył mu zajęcie się pochówkiem tej dziewczyny. Poszliśmy do wioski. Kapitan strzelił trzy razy i zapowiedział mieszkańcom, że zwołuje zebranie. Powiedział, że zabił przez pomyłkę tę dziewczynę i zapytał czyja to córka, pokazał jej ubranie. Rodzice dziewczyny zaczęli płakać. Nocowaliśmy w tej wiosce. Nazajutrz kapitan kupił worek ryżu i trzy świnie i zrobił stypę dla dziewczyny.

Następnego dnia poszliśmy w teren górzysty i maszerowaliśmy przez osiem godzin. Stoczyliśmy dwugodzinną potyczkę i wycofaliśmy się. Straciliśmy dziewięć osób, pięć osób było rannych. Kapitan nie mógł uzupełnić strat. Było nas wszystkich tylko 170 osób. Zdecydowaliśmy się wycofać. Szanowie usłyszeli o gwałcie i zabójstwie tej kobiety, chcieli się zemścić. Wróciliśmy do wioski. Kapitan kazał mieszkańcom przyłączyć się do żołnierzy i zaminować okolicę oraz zrobić blokadę drogi. Kazał im też postawić dookoła wioski barykady – dla ich bezpieczeństwa. Skończyła nam się żywność. Ludzie z wioski musieli nam dostarczyć ryż. Tydzień później rozkazali nam szukać warzyw. Nieoczekiwanie w lesie spotkaliśmy dwóch szańskich rebeliantów. Walczyliśmy z nimi i zabiliśmy ich. Dostały nam się dwa AK. Zwłoki przynieśliśmy do obozu. Dostałem za to awans.

Zostałem przeniesiony do stanu Karenów. Nie było tam walk. Stacjonowaliśmy w Taungu, później w Zayat Kyi, przeszliśmy do Tey Pu. Stamtąd uciekłem. Trzy dni nic nie jadłem, czwartego dnia znalazłem sad, najadłem się owoców. Wtedy przyszedł kapitan Karenów i dwóch żołnierzy, którzy się mną zaopiekowali. W ten sposób dostałem się do Karenów, a następnie do Mae Sot.



Zobacz oryginał (pdf).


Nasza misja
 Propagowanie rzetelnych informacji o obecnej sytuacji politycznej w Birmie (Myanmarze).
 Lobbying wśród władz RP na rzecz demokracji i przestrzegania praw człowieka w Birmie.
 Wspieranie polityki Unii Europejskiej w stosunku do Birmy i przedstawienie jej władzom RP.
 Kształtowanie świadomości publicznej odnośnie przestrzegania praw człowieka w Birmie.
 Popularyzowanie wiedzy dotyczącej kultury regionu.
 
Kontakt
ul. Kanarkowa 12,
02-818 Warszawa, Polska,
tel. +48 (22) 643-82-05,
e-mail:
spb@birma-polska.org
REGON 140022160
Nr Rejestracji KRS 0000226664
 
Nr konta
PKO Bank Polski SA
56 1020 1156 0000 7802 0059 5751
Czym jest SPB? |  O Birmie |  O Aung San Suu Kyi |  Wiadomości z Birmy |  Kampanie/wydarzenia |  Prasa
Copyright (c) 2005-2008 Solidarność Polsko-Birmańska. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.   Ostatnia aktualizacja: 2008.05.11.